Staś w wielkim mieście
Poszliśmy za ciosem. Udało się nad Bugiem, to czemu nie zabrać Stasia dalej? Właśnie taka myśl zakiełkowała nam w głowach jakieś dwa tygodnie temu. Ba, co tam zabrać dalej, to już nie o dystans chodzi, sprawdźmy lepiej, czy nowe powietrze nie zaszkodzi naszemu pierworodnemu i będzie słodko spał nie w swoim łóżeczku, ale w zupełnie obcym miejscu. Owszem, pojawiły się pewne obawy, ale ostatecznie groziła nam jedynie nieprzespana noc, a to chyba w oczach młodego rodzica raczej norma aniżeli .







