Nie ma takiej drugiej chwili

Zmieniamy się każdego dnia. Od pierwszego momentu, kiedy rozpoczynamy życie, stajemy się inni, a poprzednia chwila nie jest podobna do następnej. Najpierw kształtuje nas biologia i uwarunkowania genetyczne, później zostajemy poddani coraz większym wpływom społeczeństwa, otoczenia i doświadczeń. Niezależnie od tego cały czas ulegamy transformacjom. Pewnie każdemu zdarzało się patrzeć na swoje zdjęcie sprzed lat i zastanawiać się, jakim cudem tak wyglądaliśmy albo co nam siedziało w głowie, kiedy podejmowaliśmy taką a nie inną decyzję. No cóż… to życie sprawia, że dzisiaj jesteś już inną osobą niż wczoraj.

Może zabrzmiało to dosyć pompatycznie, ale po powrocie z podróży szczególnie mocno zauważyłam, jak szybko zmienia się Staś. Dla niego naprawdę każdy dzień może okazać się kamieniem milowym w rozwoju. Wiem, że dzisiaj mam Stasia, który będzie taki tylko dzisiaj, bo być może już jutro wyskoczą mu zęby i nie będzie już nigdy wyglądał tak samo (no chyba że w wieku starczym pozbawiony protezy, ale to i tak nie to samo 🙂 Tylko teraz mam synka, który jeszcze nic nie mówi i nie chodzi, bo kiedy zacznie, będzie już innych chłopcem.

Muszę przyznać, że popełniam jakieś zdjęciowe szaleństwo, bo pstrykam Stasiowi tysiące zdjęć, żeby zachować na dłużej jak najwięcej tych chwil. Pamięć ludzka jest zawodna, o czym przekonuję się czasami, kiedy rozmawiam z innymi matkami, nawet takimi, które mają zaledwie kilkuletnie dzieci i słyszę, że one już nie pamiętają, jak to ich syn lub córka byli bobasami. Trudno im przywołać w pamięci te chwile, kiedy ich dzieci jeszcze nie chodziły, nie miały ząbków, a im są starsze, tym gorzej. Moja własna mama pamięta z mojego dzieciństwa bardzo mało, a czasy niemowlęce zieją czarną dziurą we wspomnieniach. Stąd łapię się czasami na tym, że chcę zatrzymać w głowie obraz takiego małego Stasia. Przytulam go do siebie mocno i myślę, że teraz jest tylko dla mnie, bo później pójdzie własną drogą, a ja będę musiała podzielić się nim z całym światem.

Teraz przydałoby się zdanie w stylu „nawet jeśli się nie wyśpię, to nie ma znaczenia, bo słodki uśmiech Stasiula wynagrodzi mi wszystko”.  O zgrozo, wysypiam się doskonale, bo Stasio przesypia całe noce, więc napiszę inaczej. Nawet jeśli coś idzie nie tak, nie udaje mi się być idealną mamą, mały jest upierdliwy, a mi brakuje cierpliwości, nie zrobię wszystkiego na czas i doskonale, bo Staś, to wtedy przypominam sobie, że tylko teraz jest tym małym, słodkim bobasem. Tylko teraz kocha mnie bezwarunkowo i uśmiecha się za każdym razem, gdy mnie widzi. Tylko teraz jestem dla niego wszystkim. Bo z każdym dniem Stasio staje się inny, zdobywa nowe umiejętności, aby w przyszłości przestać być małym, słodkim bobasem. Aż się łezka w oku zakręciła, bo jak to tak, żeby taką tonę słodyczy zamienić później na wymagającego przedszkolaka itd. Muszę jednak mieć na względzie, że te przyszłe chwile również będą wyjątkowe i nic nie będzie mogło zająć ich miejsca.

Po 3 tygodniach spędzonych w Tajlandii nasz malec zmienił się baaardzo. To nie jest już to samo dziecko, które wsadzaliśmy w samolot do Bangkoku. Zaczął podejmować pierwsze próby raczkowania, pełza jak szalony, jest teraz w stanie dotrzeć niemal do każdej interesującej go rzeczy znajdującej się na tym samym poziomie. Łóżeczko powędrowało na najniższy poziom, bo chłop giba się na wszystkie strony. Po raz pierwszy usłyszeliśmy od niego ba-ba, a nawet la-la i inne dziwne zbitki, wypowiadane różnym tonem, czasami wyśpiewywane. Muzyka dla naszych uszu. Poza tym zbliża się dzień pierwszego ząbka, który nieśmiało wygląda z dziąsła na dole. Na dokładkę dodam jeszcze nowe umiejętności socjalne, bo Stasio bardzo pokochał kontakty towarzyskie i żadnych obcych rąk się nie boi. Zaczął się też uśmiechać od ucha do ucha i zaczepiać wybrane osoby. W samolocie jego ofiarą padła holenderska stewardessa oraz sąsiadka z fotela obok, notabene też Holenderka.

W zaledwie 3 tygodnie mamy już całkiem inne dziecko, a czasy sprzed będą już tylko wspomnieniem. Nie pozostało mi nic innego jak zwiększenie karty pamięci na osobistym dysku w głowie, bo tych chwil do zatrzymania będzie coraz więcej.